Nie pozwól na to!

wpis w: Poradnik ślubny | 2

Kochana, wybacz ten krzyk w tytule, ale naprawdę chcemy, żeby ten artykuł trafił do jak największej ilości Kobiet.  Zatem potrzebujemy Twojej uwagi.

Niejednokrotnie natrafiamy na komentarze przyszłych Panien Młodych, w których proszą o pomoc i radę jak uporać się z oczekiwaniami społeczeństwa i stawianymi wymaganiami względem tego jak ten ICH dzień ślubu i przyjęcia weselnego powinien wyglądać.

Najczęściej chodzi o takie zwykłe wtrącanie się osób postronnych, Rodziców (Teściowe jednak wiodą tutaj prym) czy Cioteczek w zasadzie do wszystkiego. Do każdego aspektu dnia ślubu i przyjęcia weselnego. Tak jakby obowiązkiem było posiadanie własnego zdania na każdy temat i podzielenie się swoją opinią. Tak jakby komentowanie było koniecznością. Nie jest – to tak dla jasności 🙂

Najczęściej w odpowiedzi, co niezwykle nas cieszy i uspokaja, otrzymują rady od innych Kobiet, aby jasno postawiły granice i zwyczajnie nie pozwoliły wejść sobie na głowę.

Martwi nas jednak to, że takie sytuacje w ogóle się dzieją. Że młode Kobiety, przyszłe Żony i Matki znajdują się w takiej sytuacji. I teraz tak. Czy ktoś stawia je w takiej sytuacji? Czy to one same stawiają się w roli osoby, której można narzucić swoje zdanie? Czy wtrącanie się osób postronnych wynika ze złośliwości? Czy przyszłe Panny Młode nie wyznaczyły jasno granicy i dały tym samym przyzwolenie na to, by to inni kierowali ich życiem i podejmowali za nie decyzje?

Nie wiemy. Możemy jedna i druga prawidłowość ma tutaj miejsce.

O ile jednak nie możesz wpłynąć na to jak zachowują się inni ludzi, o tyle MASZ REALNY WPŁYW NA SWOJE ZACHOWANIE I SYGNAŁY, KTÓRE WYSYŁASZ. I tutaj nie zamierzamy naprawdę bawić się w coacha, psychologa czy kogokolwiek, aczkolwiek serdecznie polecamy Ci postać Kamili Rowińskiej, która jest trenerem, coachem i uczy Kobiety Niezależności.

To czego jednak się nauczyłyśmy m.in. od Kamili właśnie (i sprawdziłyśmy to w swoim życiu), to fakt, że ludzie traktują Cię dokładnie tak jak na to pozwalasz. Jeszcze raz. Ludzie traktują Cię dokładnie tak jak im na to pozwalasz.

Możesz się z tym teraz nie zgadzać.

Możesz napisać, że nie znamy Twojej sytuacji i że mieszkasz u przyszłych Teściów, Twoich Rodziców nie ma na miejscu w Polsce, a Twój Przyszły Mąż nie chce zabierać głosu, że zostałaś z tym wszystkim sama, że Wy nie płacicie za ślub i przyjęcie więc trudno postawić na swoim i tak dalej i tak dalej. 

Nie będziemy tutaj poruszać już tematu niezależności Kobiety jako takiej, konieczności posiadania WŁASNYCH pieniędzy, bo o tym powie Ci więcej np. właśnie Kamila Rowińska. Natomiast to co możemy powiedzieć Ci już teraz i na sto procent, to to, że jeżeli teraz nie podejmiesz wyzwania jakim jest wyznaczenie granic i życie WŁASNYM ŻYCIEM, WEDŁUG TWOJEGO SCENARIUSZA I TWOICH WARTOŚCI, to po ślubie nie będzie inaczej.
Jeśli nie będzie gorzej, to gwarantujemy Ci, że nic się samo nie zmieni i wszyscy wokół nadal będą narzucać Ci swoje wizje, pomysły, poglądy. Jeżeli osoba zobaczy, że wystarczy nieco bardziej na Ciebie “nacisnąć” (choć niekiedy mamy wrażenie, że w ogóle nie trzeba się wysilać, aby narzucić swoje zdanie), a Ty już się dostosowujesz, to nie łudź się, że skończy się na dekoracjach w Kościele czy wyborze menu. Może na tym się zacznie, ale skończyć się może na wtrącaniu w wychowanie Waszych dzieci, Twojej roli jako Matki, Żony.

Absolutnie nie chodzi o to, aby w sposób chamski i prostacki pyskować Teściowej. Mamy nadzieję, że to jasne.

Prawda jest taka, że niektórym osobom, starszemu pokoleniu (choć bardzo nie chcemy generalizować) nie jest łatwo zaakceptować ducha młodych ludzi, ich odwagę, aby porywać się na marzenia, chęć bycia oryginalnym, chęć łamania pewnych reguł. Przyzwyczajeni są do pewnego schematu życia i podejmowania decyzji i tak jest dobrze i już. Każde odstępstwo od normy to “wydziwianie”. Nie mówimy, że tak jest zawsze, ale zdarza się tak.  Chcesz zrobić coś po swojemu, a spotykasz się ze ścianą niezrozumienia i… ustępujesz.

W życiu kierujemy się m.in. następującą zasadą, którą jeśli jeszcze jej nie znasz, to gorącą zachęcamy Cię do przemyślenia jej: DOPÓKI MOJE WYBORY (JAKIEKOLWIEK! DOTYCZĄCE CZEGOKOLWIEK!) SĄ ETYCZNE, MORALNE I NIE MAJĄ INTENCJI ZRANIENIA DRUGIEJ OSOBY, DOPÓTY TO JEST OK!!!

I to jest nasza prawda.

Czy możesz się z tym nie zgodzić?

Ba!

Czy ktokolwiek  może się z tym nie zgodzić?

Czy Twoja przyszła Teściowa, Babcia, Ciocia, ktokolwiek powie, że nie możesz mieć swojego zdania, bo nie? Co to są za argumenty? Nie możesz mieć błogosławieństwa dzień wcześniej, bo co? Bo nie? Zapytaj o argumenty i powiedz, że rozumiesz ich stanowisko, ale to Twoje życie i Twoje wybory i Twoja za nie odpowiedzialność. Przy czym na ostatnie w tym zdaniu słowo zwróć baczną uwagę. Bowiem będą konsekwencje Twoich działań (brak działań też przynosi konsekwencje tak w ogóle, więc to żadne wyjście). Zawsze są konsekwencje.

Czy spotkasz się ze złością i niezrozumieniem? Nie wiem, możliwe. Trzeba być bardzo dojrzałym, żeby okazać empatię i pozwolić drugiemu człowieku na posiadanie odmiennego zdania, ale! WARTO. Życie w zgodzie ze sobą, ze swoimi wartościami, możliwość spojrzenia w lustro i świadomość, że jesteś WIERNA SOBIE jest nie do przecenienia.

I musimy to napisać: to buduje szacunek do siebie samej. Nie możesz “sprzedawać” swoich poglądów za to, by Cię wszyscy lubili.

Zatem!

Czy kochasz siebie na tyle, aby podejmować własne decyzje, ponieważ Twój szacunek do siebie samej jest ważniejszy niż sympatia reszty świata?

Słuchaj… prawda jest taka, że jedyną osobą z jaką naprawdę przejdziesz całe życie jesteś Ty sama.

Kurczę naprawdę serce nas boli jak takie cudowne Kobiety płaczą po kątach, bo boją się swojej przyszłej Teściowej, która np. nie odnosi się do nich z szacunkiem. HEJ! Zasługujesz na szacunek. Rozumiesz? Walcz o niego! Walcz o siebie! O swoje wartości, dobre imię! Nie pozwól wejść sobie na głowę. Jeśli masz dobre intencje, to masz prawo do własnego zdania. Pliiiss nie uginaj się pod naciskami, że co ludzie we wsi powiedzą albo cokolwiek innego. To Wasz dzień. Nie Teściowej i nie całej wsi czy osiedla – to tak wracając do tematu ślubu 🙂

Powiem Ci tak.

Zarówna ja (Ania) jak i Ola bardzo często miewamy odmienne zdanie od naszych bliskich, Rodziców, Babć ogólnie przyjętych standardów itd. Nieraz słyszałyśmy: “Co Ty znowu wymyśliłaś?”, “Ubierz się normalnie, po co się tak obwiesiłaś” czy cokolwiek takiego. I tyle. Ktoś coś powiedział, skomentował, a my nadal wymyślamy, ubieramy się po swojemu i jak chcemy to się obwieszamy jak choinki 🙂

I wiesz co się stało po czasie? Osoby, które to komentowały, widząc, że my takie po prostu jesteśmy i żadne gadanie tego nie zmieni, bo my po prostu mamy swoje wizje, marzenia, gust, przestały to komentować. Po prostu przyjęły ten fakt, że jesteśmy sobą.  Zrozumiały też, że to, że mamy inne zdanie, nie ma na celu ich zranić. My chcemy być po prostu SZCZĘŚLIWE.I już. Żadna tragedia się nie wydarzyła. Rodzina się od nas nie odwróciła, nie było żadnego rozłamu. Może ktoś sobie myśleć “latają z głową w chmurach” albo cokolwiek takiego, ale już naprawdę rzadko ktokolwiek komentuje nasze wyboru. Stało się tak tylko dlatego, że walczyłyśmy o siebie do końca, ale oczywiście też dlatego, że nasi bliscy mieli wobec nas otwarte serca i umysły.

Oczywiście nadal się zdarzy komentarz, nieraz słuszny i dopóki czyjaś opinia wyrażana jest w sposób merytoryczny, jest jej uzasadnienie, a w każdym słowie słyszymy szacunek, to chętnie jej słuchamy. Ba! Nieraz Mamusi przyznamy rację jak powie, że jednak takie łamanie stylu, to już lekka przesada. Jednak gdy tylko czujemy, że ktoś przekracza granice naszej suwerenności od razu mówimy: “Mam inne zdanie na ten temat, pozwól, że będą podejmować własne decyzje. Dziękuję, że się o mnie troszczysz, doceniam to, ale jak powiedziałam: myślę, o tym inaczej”

I już. Czy to takie nie do zrobienia?

Jasne pierwsze razy wypowiadania podobnej formułki też kończyły się wyśmianiem, że w ogóle z czym do ludzi i co to za teksty. Ale teraz ktoś prędzej ugryzie się  w język niż narazi na nasz wywód o asertywności i szacunku 🙂 Z pojęciem asertywności potrzebujesz poznać się zdecydowanie bliżej, jeśli naprawdę chcesz zadbać o dobrą komunikację i swoje granice.

Nawet nasz obecny zawód (Wedding Planner/Konsultant Ślubny) spotkał się z obawami i komentarzami typu: “A co to w ogóle jest?” “I Ty to umiesz robić” “A kto to z tego będzie korzystał” “Lepiej idź do pracy w świetlicy”  Bo bezpiecznie, łatwiej, pewnie, “normalniej”, bo tak Bóg przykazał i tak dalej i tak dalej.

No i co? I uważasz, że gdybyśmy pracowały na tej świetlicy, to nasze serce wypełniałby każdego dnia entuzjazm, radość, miałybyśmy apetyt na życie, pasję, która nie pozwala nam spać? Myślisz, że wybierając tę najprostszą drogę i taką, którą całe nasze otoczenie przyjęłoby z ulgą chciałoby nam się tak chcieć jak dziś? Uczyć się? W piątkowe wieczory uczestniczyć w szkoleniach i kursach, czytać dziesiątki, setki książek? Myślisz, że miałybyśmy tyle energii do życia, miłości do ludzi, uśmiechu dla nich, ofiarności? Że umiałybyśmy cieszyć się z tego, że udało nam się kupić takie super jabłka, a nie narzekać na pogodę?

Otóż Kochana nie. Chcąc uszczęśliwić wszystkich dookoła unieszczęśliwiłybyśmy najbardziej siebie.

Już nawet nie wspominam o dzieciach, bo ich nie mamy, ale chyba wiemy wszystkie, że szczęśliwa mama, to szczęśliwe dziecko i inaczej nie będzie.

Konsekwentnie. Krok po kroku. Zbudujesz swój azyl, ale szukaj go już teraz w sobie.

Pamiętaj też o jednym. Doszukuj się w ludziach dobrych intencji, a nie ataku. Często jest tak, że te wszystkie komentarze wynikają zwyczajnie z troski, z nieznajomości, z braku wyobraźni, dlatego tak ważne jest to, żebyś Ty trzymała swoje nerwy na wodzy i spokojnie, ale STANOWCZO rozmawiała.

Prawda jest taka, że te wszystkie wnioski zostały zbudowane chyba w największej mierze na książkach i pracy nad sobą samą. Mamy kilka takich książek, które nas prowadziły przez wielkie zmiany, które nas zbudowały, uspokoiły, uszczęśliwiły. Jeśli chciałabyś poznać ich tytuły, to proszę zostaw komentarz lub napisz do nas, nie chcemy tutaj spamować, jeśli tego nie potrzebujesz 🙂

 

Kochana z całego serca POWODZENIA!

2 Responses

  1. Magdalena

    Hej, chętnie poznam książki o których wspominacie w tekście.
    Super blog!

    • Anna Ułańska

      Dziękujemy Magdalena! <3 Świetnie w takim razie możesz być pewna, że pojawi się taki artykuł 🙂 Zapisz się na nasz newsletter, jeśli jeszcze tego nie zrobiłaś, wtedy otrzymasz powiadomienia o artykule 🙂 Dzięki Kochana za komentarz i dobre słowo! <3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *