Winietki na przyjęciu, “złote rady” bliskich…FAQ cz. IV!

wpis w: Ślubne Q&A | 2

Nasz cykl na blogu – FAQ – ma za zadanie odpowiadać na najczęściej zadawane przez Was pytania, z którymi spotykamy się na co dzień. Dotyczą one organizacji ślubu i przyjęcia weselnego, budżetu weselnego, ślubnej etykiety, planowania, delegowania. Najczęściej wybieramy 5 najbardziej palących pytań. Dziś jednak wybrałyśmy 3 pytania, które zadają Panny Młode. Dlaczego tylko 3? Dlatego, że chciałyśmy naprawdę sumiennie odpowiedzieć na te pytania i mamy nadzieję realnie Ci pomóc. Krótsze odpowiedzi w tych przypadkach nie miałyby sensu i na pewno nie dałyby Ci tego czego szukasz.

Zatem.

1.Czy decydować się na winietki na przyjęciu?

To jedno z naprawdę często zadawanych pytań. Choć wciąż ono nas zaskakuje, to jednak niektóre z Was wciąż mają wątpliwości. Czy decydować się na winietki czy “pozwolić” Gościom na to, by decydowali sami gdzie usiądą. Kochana tu w ogóle nie chodzi o rozkazywanie czy cokolwiek takiego! Najczęstszym argumentem przeciwko winietkom jest zdanie, że “nie chcemy narzucać Gościom, gdzie usiądą” Tymczasem, to w ogóle nie tak.
Jako Gość bywałyśmy niejednokrotnie na przyjęcia weselnych, na których były winietki. Za każdym razem, od naprawdę wielu już lat, nasze miejsce było jasno określone. I wiesz co? Za każdym razem zarówno my jak i nasi partnerzy byliśmy zachwyceni! Zawsze mieliśmy super miejsce i świetnych do zabawy kompanów. Ba! Nasi Rodzice też zawsze byli bardzo zadowoleni.
Jak to się stało?
Ano tak, że nasi przyjaciele u których byliśmy Gośćmi dobrze nas znają i znają też pozostałych Gości. Dobierali nas tak, by każdy czuł się najlepiej jak to możliwe. By nawiązać nowe, niekiedy naprawdę wspaniałe relacje albo też odświeżyć świetne stare kontakty. Pamiętaj, że wszystkich Gości łączycie WY. To dla Was tam są, ale też Wy wiecie jak wyglądają relacje poszczególnych członków. Nie chodzi tu o manipulacje, ale o świadome stworzenie wspaniałej atmosfery i zwyczajne… uproszczenie sprawy wszystkim Gościom.
Nieraz słyszałyśmy, ale i byłyśmy świadkami sytuacji, gdy tych winietek  nie było.
Kochana, jedyne słowa jakie to opisują to : “chaos”, “zamieszanie”, “niepotrzebne nerwy”, a i niekiedy “nieporozumienia”. Po co to? Niestety często się zdarzało, że Goście przyjeżdżali wcześniej na miejsce przyjęcia, aby zająć sobie dobre miejsca w danym gronie. To i tak się dzieje. Nieraz miała miejsce sytuacja, że Para Gości została rozdzielona, bo pozostali nieumiejętnie usiedli zostawiając pojedyncze miejsca przy dwóch różnych stołach! Po co dopuszczać do takich sytuacji?

Planowanie ma jedną główną przewagę nad taką beztroską i spontanicznością: MINIMALIZUJE RYZYKO I POZWALA OSIĄGNAĆ NAJLEPSZE EFEKTY.

Jeśli zaplanujesz miejsce, przy którym usiądą Twoi Goście minimalizujesz prawdobieństwo wystąpienia “bałaganu” na Twoim przyjęciu tylko dlatego, że ktoś nie wie gdzie ma usiąść albo jest niezadowolony ponieważ jako dwudziestokilkulatek usiadł w towarzystwie naprawdę dużo starszych osób i rzeczywiście trudno o wspólny temat.
Jasne! Powinnaś dbać o relacje w rodzinie i pielęgnować więź między pokoleniami, ale nie przypadkowo. Pomysł o świetnych, integracyjnych i skracających dystans zabawach. Nasza propozycja: konkurs taneczny, w którym biorą udział przedstawiciele różnych pokoleń. Uwierz nam, ta zabawa to prawdziwy HIT! Więcej o tej zabawie weselnej z klasą przeczytasz w tym artykule – zabawa nr 2.

Wracając do winietek.

Decydując się na winietki dbasz o swoich Gości w równym stopniu i dbasz o to, by KAŻDY Z NICH dobrze się bawił. Pozbywasz się tego dziwnego wyścigu do “najlepszego miejsca”.
I uwierz nam, Goście kochają winietki! Na przyjęciach, na których byłyśmy Gośćmi najczęściej byli z nami nasi ukochani Rodzice. Jednak nigdy nie siedziliśmy przy jednym stole. Zawsze jednak w pobliżu tak, byśmy bez problemu mogli porozmawiać czy przesłać sobie uśmiech. Nasi Rodzice też byli zachwyceni tym w jakim towarzystwie spędzali czas. Mieli o czym porozmawiać, z kim potańczyć i naprawdę fajnie się bawić. My również. Nigdy przez myśl nam nie przeszło, że ktoś nam rozkazał gdzie mamy siedzieć, a zawsze później padały takie zdania: “Wow, ale super, że Para Młoda, pomyślała, żebyśmy tak usiedli. Nawet nie pomyślałabym, że mogę z nimi tak świetnie się bawić.”

Pary Młode widzą potencjał, którego Gości nawet nie podejrzewają 🙂

Zatem Kochana. Czy winietki? TAK.TAK. TAK.

2.”Myślałam, że wszystko mam ogarnięte, ale tak czytam wypowiedzi i zaczynam się stresować, że może jednak nie zdąrzę ze wszystkim”

Kochana. Wiele z Was jest zapisanych do różnych grup np. na Facebooku, które zrzeszają przyszłe Panny Młode. I tam piękne jest to, a wiemy, bo jesteśmy członkiniami niejednej z nich, że Panie wspierają się, podpowiadają sobie i dzielą się swoimi doświadczeniami i spostrzeżeniami, czy tym na jakim etapie organizacji przyjęcia weselnego i ślubu są.
Pamiętaj jednak, że każda z Was jest na innym etapie, ma inną wizję tego dnia, różne możliwości, wymagania. Każda z Was też inaczej zarządza sobą w czasie, inaczej planuje i jest inaczej zorganizowana. To, że do Twojego ślubu jest jeszcze pól roku a Ty czekasz na przymiarkę sukni, a inna przyszła Panna Młoda ma juz swoją gotową  czekającą w szafie nie znaczy wcale, że Ty jesteś w starapatach i powinaś się stresować. Pół roku do ślubu to wystarczająca ilość czasu na dopracowanie sukni. Widocznie Druga z z Was woli mieć wszystko gotowe na długo wcześniej i jest pewna, ze w ciągu roku nie zmienią jej się np. upodobania.
Nie porównuj się jeden do jednego, bo każda sytuacja jest inna, a Ty generujesz niepotrzebny stres. Po co? Spokojnie Kochana. W poniższym linku znajduje się przykładowy harmonogram : harmonogram. Zapoznaj się z nim. Jeśli będziesz działać według niego z niczym się nie spóźnisz. Warunek jest taki, że będziesz działać i rzeczywiście podejmować decyzje. Niekiedy jest tak, że Panna Młoda ma coś załatawić, ale zajmuje jej to bardzo dużo czasu, umyka jej, a potem trzeba się spieszyć. Jeśli wiesz, że podjęcie jakiejś decyzji, stanięcie na wysokości Twoich wymagań nie jest łatwe i potrzebujesz coś wiele razy sprawdzić (np. makijaż, fryzurę, zespół), posłuchać, ocenić, to zabierz się za to powiedzmy miesiąc czy dwa miesiące wcześniej, abyś miała czas na podjęcie najlepszej decyzji. Unikaj jednak takich niepotrzebnych porównań. Pilnuj swojego harmonogramu i nie daj się zwariować.

3. Moje otoczenie/Rodzice/Teściowie wpływają na moje decyzje. Co robić?

To naprawdę wyjątkowo delikatnie ujęty przez nas problem przed którym stajecie. Najczęściej jednak brzmi to tak: ” Osoba X we wszysko się wtrąca i narzuca mi swoje zdanie odnośnie czegoś tam. Próbuje przeforsować swoje zdanie, ale to na nic.”

Kochana Nasza <3 Na ten temat już pisałyśmy i odpowiedziałyśmy na podobne pytanie tutaj. Jesteśmy w trakcie pisania artykułu, który ten temat naprawdę szeroko porusza i będzie miał za zadanie dać Wam rozwiązania, które będziecie mogły u siebie stosować.

Okazuje się, że temat jest naprawdę wyjątkowo ważny i naprawdę ogromna część z Was stoi przed podobnym wyzwaniem: jak pozostając w zgodzie z Rodziną utrzymać swoje stanowisko i podtrzymywać podjęte decyzje, realizować własne marzenia?
Rzeczywiście często jest tak, że nasi bliscy chcąc dla nas jak najlepiej, chcąc “uchronić” nas przed sytuacjami, które dla nich wydają się nowe, ryzykowne przekraczają jednocześnie granicę naszej niezależności i autonomiczności. Na to nie możesz pozwolić.
Słuchaj. Niezależnie od wszystkiego. Naprawdę. Nieważne  w jakiej jesteś sytuacji finansowej, rodzinnej, mieszkaniowej. Nie możesz pozwolić na to, by ktoś podejmował decyzję za Ciebie! Po prostu. Tylko tyle i aż tyle. Nie myśl, że jeśli ustąpisz przy podejmowaniu decyzji odnośnie dekoracji sali, Kościoła, zaproszenia konkretnych Gości, Dj czy zespołu, to na tym zakończy się ta ingerencja. Samo to, że ktoś Ci bliski ma trudność w tym, aby dać Ci wolność podejmowania własnych decyzji pokazuje jego osobowość. Jasne, zapewne w dużej mierze wynika to z troski o Was no i oczywiście o to, żeby wesele się udało, ale może w grę wchodzić tu także po prostu bardzo dominujący charakter. “Ja mam rację i koniec” – mniej więcej taki rodzaj osobowości 🙂 Obawiamy się, że może nie skończyć się na kwestiach związanych z Waszym wielkim dniem, a doradzanie, a wręcz narzucanie własnego zdania może zacząć dotyczyć kolejnych płaszczyzn Twojego życia. Pytanie do Ciebie. Czy tego chcesz?

Jeśli nie, to niestety ale Twoja już w tym głowa, żeby zaznaczyć swoje miejsce i jego granice. I tutaj nie musi dojść do konfliktu, rozłamu i wojenki rodzinnej. Chyba wszyscy jesteśmy w końcu dorosłymi ludźmi. Zatem. ROZMOWA I ASERTYWNOŚĆ. To może naprawdę uratować Ci skórę. Spokojna, ale stanowcza rozmowa. Mówisz np.:“Rozumiem Twoje podejście i bardzo to szanuję. Chciałabym jednak podjąć inną decyzję. To również dla mnie ważny dzień i pozwól, że spędzę go tak jak sobie wymarzyłam. Czy mogę liczyć na to, że otworzysz się na to co mam do zaproponowania i spróbujesz nie oceniać tego w złośliwy i nieprzyjemny sposób. Jeśli będziesz wciąż tak mnie traktować i w ten sposób odnosić się do mnie będę zmuszona zminimalizować Twój wkład w organizację tego dnia”. Oczywiście to przykład. Dostosuj go do swojej sytuacji. I pamiętaj, że asertywność, to umiejętność dbania o swoje granice bez intencji ranienia drugiej osoby. Nie krzycz zatem, nie obrażaj, nie wypominaj, nie licytuj się, nie rób z siebie męczennicy, tylko twardo, jednoznacznie, konsekwentnie powiedz, że takie narzucanie zdania, próba wpływania na Twoje decyzje, to coś co bardzo Ci przeszkadza i powoduje dyskomfort. Twój rozmówca nie będzie zapewne zachwycony, bo jednak co by nie mówić, usłyszy, że ma się nie wtrącać. Jesteśmy jednak pewne, że zrozumie Twoje stanowisko, a nawet zacznie Cię szanować jeszcze bardziej.

Pamiętaj, że niestety to, że ktoś nami manipuluje wynika najczęściej z tego, że sami na to pozwalamy. Nie wysyłaj sygnałów mówiących o tym, że ktoś może narzucić Ci swoje zdanie, a nie będzie się to działo. Na każdą taką próbę reaguj tak samo, do znudzenia: “Dziękuję za Twoją opinię, mam jednak inne zdanie.” I już i kropka. I tak do skutku. Nikt tego za Ciebie nie zrobi. Jeśli teraz nie zareagujesz, to uwierz nam, samo nie zmieni się absolutnie nic. Chyba, że na gorsze. Piszemy tutaj o tym przede wszystkim dlatego, że od prawie trzech już lat dbamy o swój rozwój osobisty. O poczucie niezależności, o wewnętrzną siłę, o poczucie własnej wartości i właśnie o wyznaczanie granic w relacjach z innymi ludźmi.  Uczymy się tego codziennie. Czytamy dziesiątki książek i uczestniczymy w różnych szkoleniach. Jednak najważniejsze dla nas było przejęcie odpowiedzialności za nasze życie i nasze relacje. Jeśli przeszkadzało nam to w jaki sposób rozmawiamy z bliskimi na jakiś ważny dla nas temat próbowałyśmy szczerze o tych uczuciach rozmawiać. Przecież to bliscy Ci ludzie! ( mamy wielką nadzieję, że nie dajesz wejść na swoją główkę obcym ludziom) Powiedzenie, że “takie zachowanie mnie boli i powoduje, że czuję się mniej pewna siebie i naprawdę źle to na mnie wpływa” niekiedy wystarczy. Twoi bliscy nie zawsze nawet zdają sobie sprawę, że mają na Ciebie niekorzystny wpływ. Powiedz im to szczerze, a możesz zaskoczyć się na plus! Komunikuj swoje potrzeby! Kochana trzymamy kciuki <3

 

Ufff… to była przeprawa! Mamy nadzieję jednak, że te odpowiedzi będą dla Ciebie przydatne <3

Trafiłyśmy, z którymś pytaniem?

Kochana to jest też ostatni dzwonek na to, byś bez kosztów zaopatrzyła się w:

HARMONOGRAM PRZYGOTOWAŃ DO ŚLUBU I PRZYJĘCIA WESELNEGO, MINI PORADNIK PODZIĘKOWAŃ DLA RODZICÓW oraz ZBIÓR 21 ZABAW WESELNYCH Z KLASĄ. Aby otrzymać od nas te materiały zapisz się na nasz newsletter, o tutaj.

foto: www.etsy.com

2 Responses

  1. Alicja

    U mnie świetnie sprawdziły się winietki, bo mieliśmy sporo osób na weselu. Dzięki winietkom każdy wiedział gdzie ma usiąść.

    • Anna Ułańska

      No pewnie, że tak! Winietki mają za zadanie przede wszystkim ułatwiać dotarcie Gości na miejsca i zapobiegać chaosowi, który przy większej ilości osób jest w zasadzie pewny. Dzięki Kochana za komentarz <3

Zostaw Komentarz