Diabeł tkwi… w podstawach

Dzień ślubu i wesela, to absolutnie wyjątkowe chwile dla Pary Młodej i  jej gości – wiadomo. Każdy element tego dnia jest pieczołowicie  przygotowany i przemyślany, tak by pozostawił  piękne wspomnienia.

Od wyboru sukni ślubnej, miejsca uroczystości i przyjęcia weselnego, poprzez styl, menu, aż po wybór serwetek, kwiatków i całej reszty ważnych, ważniejszych i mniej ważnych kwestii – każda decyzja omówiona, rozpatrzone plusy i minusy. Wszystko gra, wszystko powinno dać niezapomniany efekt.Powinno…

Na co szczególnie warto zwrócić uwagę podczas organizacji ślubu i wesela? Poniżej dwa absolutnie fundamentalne elementy,które niedopilnowane mogą naprawdę niekorzystanie wpłynąć na odbiór całego przyjęcia, niezależnie od tego jak fantazyjne serwetki i winietki leżą na stołach.  Te punkty, to PODSTAWA!

Przeczytajcie koniecznie.

  1. MUZYKA, a dokładniej przerwy w niej. Oprócz celebracji zawarcia związku małżeńskiego przez zakochanych, oprócz licznych rozmów, toastów, zabaw i konkursów, ,  nie oszukujmy się –  wesele opiera się na kilku podstawowych elementach i jednym z nich jest taniec/muzyka. Część z Waszych gości przyszła na to przyjęcie też po to, żeby potańczyć, wyszaleć się na parkiecie, bo w codziennym życiu zapewne nieczęsto mają okazję pokazać swoje możliwości 🙂  Zadbajcie proszę o to, by Wasz zespół (jeśli na niego się decydujecie, ) nie robił zbyt długich przerw w graniu na żywo.  Zdarzają się sytuację, gdy zespół po 3-4 numerach robi przerwę trwającą 15-20 minut. Ledwo goście „poczują bluesa”, roztańczą się, a tu koniec grania i przerwa. Umiar jest ważny w każdą stronę, nie ma sensu granie bez przerwy przez 1,5h. Sugeruję tutaj najlepiej sprawdzający się układ 45/15 – 45 minut grania na 15 minut odpoczynku dla zespołu i gości (ew. 40/20). Oczywiście będą się zdarzać też dłuższe przerwy przy jedzeniu chociażby, ale wtedy sugeruję posiłkować się tzw. setami (każdy zespół ma taką playlistę, którą puszcza cichutko w tle podczas przerw).  Nieraz widziałam radosnych gości, którzy np. skończyli wcześniej posiłek, tańczących właśnie do takiej muzyki, którą zespół po prostu puścił głośniej. Wtedy jest i wilk syty i owca cała. Niezmordowani tancerze mogą ruszać na parkiet, a osoby, które chcą złapać oddech i porozmawiać nie są rozpraszani głośną muzyką graną na żywo. Oczywiście i z tą wersją (puszczanie playlisty) nie należy przesadzać, bo zamiast pięknego przyjęcia będziemy mieć dysktotekę – no chyba, że taki jest zamysł, to ok:)
  2. POSIŁKI. Drugi filar wesela – jedzenie. Im częściej tym lepiej, oczywiście bez przesady, ale dobrze jest zaserwować gościom jakąś ciepłą przekąskę co ok. 2 h. Jedna z najmniej fajnych rzeczy jaka może się zdarzyć, to głodny gość na weselu. Zwłaszcza jeśli przyjęcie weselne zaczyna się około godziny  16:30-17:00 ważne jest, to żeby tych posiłków była wystarczająca ilość, tak by goście mieli siłę na celebrację i zabawę 🙂 Nie mówię, że co 2 h ma być wystawny obiad, myślę tu raczej o jakichś mniejszych, ciepłych przekąskach typu szaszłyki, pożywne zupy krem, może jakieś nadziewane i zapiekane warzywa czy ciekawe zapiekanki. Serwując mniejsze dania unikniecie tego, że goście zwyczajnie się przejedzą  i zamiast się bawić będą drzemać na krzesłach. Poza tym utrzymacie ich w stanie permanentnej ciekawości 🙂 Także może zamiast kolejnej stojącej godzinami na stole smutnej sałatki postawicie na coś ciepłego i pożywnego. Nie chcę, żebyście tego jedzenia robili więcej, chciałabym, żebyście je mądrze rozłożyli w czasie i w porcjach. Mniejsze porcje, ale częściej – to zasada, która sprawdza się nie tylko w codziennym żywieniu 🙂

    źródło: www.stylemepretty.com

1 thought on “Diabeł tkwi… w podstawach

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *